Czasami mamy za dużo, niekiedy za mało, cierpimy na nadmiar rzeczy, emocji, spraw, uczuć, na ogromne niewyspanie, które przepychamy z dnia na dzień niczym wielką kulę, która potem zamienia się w bezsenny księżyc, który nas bezczelnie obserwuje. Dzielimy się wrażeniami, zdjęciami, problemami, złością, żalem, rzadziej uśmiechem, radością, czymś pozytywnym do granic, bo przecież łatwiej zrzucić ciężar niż podzielić się ogromnym balonem radości. Trzymamy więc dla siebie to, co dobre, czasem nie myśląc, że można by podzielić się tym z kimś, kto takich uczuć dawno nie zaznał. Dobrze jest zatem „oduśmiechnąć się“, podzielić swoją wewnętrzną radością, bo nas roznosi z jakiegoś powodu i niech ten stan pozytywnie przeniesie się dalej.

Warto podzielić się swoim macierzyństwem, bo mamą się stajemy, z każdym rokiem zdobywając doświadczenie. Nie wiemy od razu jak sobie radzić z płaczem dziecka, jak go rozróżnić, jak wiedzieć, co nasze dziecko chce. Jak poradzić sobie z pojawieniem się rodzeństwa. Warto podzielić się wózkiem rok po roku lub dostawką dla starszego. Bujakiem, emocjami i zmęczeniem.

Dzielmy się małymi radościami, którymi krok po kroku budujemy siebie, jakbyśmy wyklejali się od środka opakowaniami na jajka, aby zagłuszyć wszelkie smutki i móc krzyczeć z radości. Dzielmy się emocjami, że pogoda ładna, że pachnie bez a jak zakwitnie jaśmin to już w ogóle, że mai się wciąż maj i jest niepodobny do tego w zeszłym roku. Dzielmy się dobrym słowem, bo czas nas goni i nie wiadomo, co będzie jutro, a takie słowa zostają jak kotwica i są cenniejsze niż wiele rzeczy, tyle się o tym mówi, a kto się stosuje, kto?

Tak więc myślę, sama mając dwoje dzieci, że dobrze jest czasem wziąć na plac zabaw o kilka chrupków więcej, o jakiś mały sok, o jabłko lub banana, bo być może będzie obok nas dziecko, które właśnie zgłodniało, a jego opiekun nie wziął nic i takiemu dzieciakowi może być przykro, że wszyscy jedzą a on nie, a chciałby. Sama byłam kilka razy w takiej sytuacji i widok takich dziecięcych rączek dzielących się chrupkiem, butelką, czymkolwiek jest naprawdę ważny dla obu stron. Dzielmy się zabawą, jak na równoważnej huśtawce, karuzeli, trzepaku, aby inne dzieci też mogły spędzić miło czas, bo nie tylko nasze są na świecie.

Dzielmy się opiniami na temat sprzętów rozwijających nasze dzieci, dajmy pojeździć na rowerku innemu dziecku, niech sprawdzi, czy te dwa kółka sprawią podobną radość.

Dobrze jest zwolnić i popatrzeć na świat dziecięcymi oczami, wysiąść ze swojego kołowrotka, stwierdzić, że kałuża jest fajna i trzeba w nią wejść, że mała rączka pasuje do ręki nowopoznanej koleżanki i można sobie tak razem iść przez trawnik machając swoim szczęściem, tą chwilą, którą małe serca mogą się podzielić i przed snem opowiedzieć mamie o ulubionej zabawce. Dzielmy się słowami opisującymi pogodę, bo dla małego dziecka niestraszna jest burza i deszcz i słońce i chmury, bo jest jak jest i nie ma co tego momentu na siłę zmieniać. Dobrze jest zatem podzielić się swoim doświadczeniem, co robić w dni, w które nie chcemy moknąć, pożyczyć nie tylko myśli, ale i coś, co pomoże je przetrwać, kredki, doświadczenie, pomysł, rozmowę, folię na wózek, kalosze lub mały parasol. Ciasto z rabarbarem, spokój, wiaderko do kąpania dziecka, sen. Dlaczego warto się dzielić? Bo to wraca pomnożone i wtedy jest harmonia, wtedy wiemy, że nie jesteśmy same, a nasze dzieci nie stracą umiejętności zauważania i odpowiadania na potrzeby. I wtedy łapiemy szczęście, niech trwa, bo to jedna z najbardziej ulotnych rzeczy. Również do podzielenia się.