Święta tuż tuż a nie każda z nas ma całą rodzinę w miejscu zamieszkania. Stęsknieni domowych smaków i niepowtarzalnej, rodzinnej atmosfery, wyruszamy w rodzinne strony.  Dzielimy się radością i wspomnieniami, patrzymy, jak rosną mali kuzyni, a nasze dzieci zaczynają śpiewać kolędy. Cudownie jest znaleźć się w gronie najbliższych, a jedynym naszym zmartwieniem może stać się podróż. Jak dojechać z maluchami i nie zwariować? Nie poczuć się jak ośmioramienne hinduskie bóstwo i skupić się na celu?

Zaplanuj trasę.

Jeśli masz zamiar pokonać trasę, którą dobrze znasz, przemyśl miejsca, w których zatrzymasz się, aby zrobić przerwę w podróży i dzieciom i sobie. Jeśli jedziesz z maluchem, dobrze jest przypomnieć sobie, na której stacji benzynowej jest przewijak. Zdarzało mi się przewijać dziecko na podłodze lub na trawie, niemniej nie jest to komfortowe, zważywszy na porę roku. Koniecznie zabierz ze sobą miękką ceratkę lub matę do przewijania, jest naprawdę nieodzowna w takich sytuacjach.

Jak ubrać dziecko.

Odwieczny dylemat na temat zakładania kurtki podczas podróży wraca jak bumerang. Przede wszystkim należy kierować się zdrowym rozsądkiem i wygodą dziecka. Gruba kurtka z pewnością nie ułatwia mu ruchów podczas podróży, poza tym nie jest to bezpieczne w przypadku stłuczki, gdyż na skutek zderzenia dziecko może się wysunąć z luźniej zapiętych szelek fotelika i po prostu wypaść. Mniejsze dziecko w nosidełku można ubrać w cienki kombinezon, a podczas wyjmowania go podczas podróży, warto mieć ciepły kocyk lub cienką kołderkę do otulenia malucha. Wybornie sprawdza się tutaj metoda ubierania „na cebulkę”, bo naprawdę ważne jest to, aby nie przegrzać dziecka. Lepiej mniej, niż więcej, w samochodzie i tak jest włączone ogrzewanie, oczywiście w rozsądnej temperaturze. Starszakom wystarczy kamizelka lub dres, a kurtkę możemy szybko założyć przy wysiadaniu. Jazda w grubym kombinezonie to nic przyjemnego, a wyjście z ciepłego samochodu na zimowe powietrze nie sprzyja odporności. Beż obaw – zdążymy na czas ubrać z dziecko, zanim poczuje wolność 🙂

Co do jedzenia.

Jeśli planujemy krótszą trasę, podczas której nie zamierzamy się zatrzymywać, warto mieć pod ręką kilka awaryjnych przekąsek. Oczywiście musimy się liczyć z tym, że nasz samochód nie będzie wyglądał idealnie 🙂 Dobrze sprawdzą się tu ryżowe lub owsiane krążki, bo łatwo się je chrupie, a dają dużo frajdy. Nie polecam owoców, bo tapicerka samochodowa i foteliki dzieci mogą znacznie na tym ucierpieć, a w tej porze roku trudno o szybkie schnięcie po wypraniu. Z piciem również należy uważać z obawy o zakrztuszenie się. Lepiej zatrzymać samochód, napić się i po chwili ruszyć dalej. Z choć odrobinę nasyconym brzuszkiem lepiej śpiewa się z mamą piosenki podczas podróży, to najmilszy czas na uczenie się nowych.

Co zabrać na bezludną rodzinną wyspę.

Zapakowany pod sufit samochód ma już naprawdę mało miejsca na prezenty. Wózek, łóżeczko turystyczne, torba z akcesoriami, pieluchy, niekiedy wanienka –  trudno to wszystko zmieścić do bagażnika. Jeśli potrzebujesz bardzo wielu akcesoriów niezbędnych do pielęgnacji maluszka, pomyśl, czy nie lepiej pożyczyć. Jest wiele mam, które mają te rzeczy po swoich dzieciach i nie chcą ich sprzedawać.

Zobacz, co możesz pożyczyć.

Potrzebujesz łóżeczka lub bujaczka dla dziecka? Zerknij tu, ofert od innych mam są naprawdę korzystne.

Przyda Ci się wózek, który zazwyczaj zajmuje najwięcej miejsca?

Naprawdę warto korzystać z takich ofert. Dobrze jest pomyśleć na przykład o mniejszym wózku, który z powodzeniem zastąpi ten nasz codzienny. Pomyśl. Pożyczyć można wszystko co potrzebne dla malucha, podgrzewacz do butelek, wanienkę, jeździk, nosidło… Poza tym niekoniecznie musimy brać worek ulubionych zabawek. Dzieci i tak będą miały wiele wrażeń, nowe prezenty, a najważniejszy jest wspólnie spędzony czas…

Dobrej podróży – ho ho ho!