Męska depresja, powiedzmy nawet „poporodowa”, jest zjawiskiem prawdziwym. To nie wymysł zazdrosnych tatusiów. To fakt. Warto o tym rozmawiać i uświadamiać ludzi o istnieniu takiego zaburzenia. Zwłaszcza w taki dzień jak dziś. A mamy 23 lutego, czyli Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją.

 

Kiedy na świecie pojawia się małe dziecko, świat staje na głowie. Cała rodzina jest zachwycona, podziwia i rozczula się nad maleńkimi rączkami, pierwszym uśmiechem, zapachem i radością, jaką niesie z sobą mały człowiek. Niestety nie zawsze tak jest, że cieszy się każdy.

Odczułam na sobie przerażenie i smutek mojego męża, który wcale tego dziecka nie chciał. Który uważał, że zepsuło mu przepis na świat, ograniczyło do reszty wypracowany system, który mieścił tylko jedną córkę. Nie zgadzał się na kolejną, nie chciał jej. Przetrwaliśmy ten czas dzięki mojej determinacji, cierpliwości i sile miłości. Udało się wyjść z cienia, pokonać przerażający strach i samotność. Poznałam namiastkę męskiej depresji i wiem, że może być ona wyjątkowo silna i trudna do wytrzymania dla całej rodziny. To wyobcowanie i ucieczka w pracę są straszne. Chciałaś, to radź sobie sama. Bez naszego „my”.

 

Zmęczenie

Apatia, niechęć do wysiłku fizycznego, tumiwisizm i chęć utopienia każdej myśli w pracy, w alkoholu lub przy komputerze – to częste symptomy depresji. To zapadanie się w siebie tak, jakby człowiek był otchłanią bez dna, jakby stawał się bezcielesny i wszystko robił z automatu. Każdy człowiek jest inny i inaczej u niego przebiegają stany depresyjne. Nie wiadomo, co przeżywa w środku, tworząc pozory normalności. Chodzi do pracy, rozmawia, wykonuje codzienne czynności, a wewnątrz coraz bardziej zapada się w siebie. Trudno mu mówić o uczuciach i je nazywać, bo nie jest w stanie nazwać niczego poza obojętnością. Mężczyźni mają ogromny problem z nazywaniem emocji. Być może bierze się to z nie zaspokajania potrzeb emocjonalnych jako dziecko i życie w przekonaniu, że „chłopaki nie płaczą”, a wszelkie okazywanie uczuć, płacz, rozpacz, żal – są niemęskie i sprzeczne z powszechnym modelem wychowania. Trudność w komunikacji, podczas gdy na świecie pojawił się ważniejszy człowiek, narasta z dnia na dzień.

 

Maski depresji

Depresja, w tym oczywiście także męska depresja, zbiera żniwa nie tylko robiąc pustkę w duszy, ale również w ciele. Zaburzenia snu nie wynikają tylko ze stresów w pracy i niechęci do nowych rzeczy, uczucie ciągłego zmęczenia trudno zalać litrami kawy i coli, a zaburzenia libido z pewnością odczujemy nawet podczas chwil we dwoje. Bolący żołądek, zasłanianie się syndromem drażliwego jelita i zmianą diety, bolące stawy i kręgosłup, unikanie rozmów o problemach to z pewnością czynniki, które powinny zwrócić naszą uwagę. Cierpi dusza, a z nią ciało. I to coraz bardziej.

 

Weź się w garść

Depresja to garść, której nie ma. Rozdrażnienie i negatywne myśli, zbyt mało albo zbyt dużo snu, zupełne pozbawienie energii i apatia to symptomy, których nie sposób przeoczyć. Pojawienie się dziecka to dla mężczyzny ogromne obciążenie, które skłania go do rezygnacji z ulubionych zajęć, bycia we dwoje, bliskości. Czuje się niepotrzebny i na drugim planie, a z drugiej strony odpowiedzialny ponad miarę i pochłonięty pracą, aby zapewnić byt całej rodzinie. Mężczyzna gubi się w wielu zadaniach, jakie na niego spadają, stara się udowadniać, że nadal jest silny, ale czuje się zagubiony i słaby. Często odczuwa bóle głowy, jest apatyczny, szybko się wścieka w codziennych, najprostszych sytuacjach.

 

Pomocy!

Stres wpływa na stan ciała, a ciało na przeżywanie stresu. Depresja to naprawdę poważny stan, który nie zauważony i nie leczony, może doprowadzić do poważnych zaburzeń, włączając samobójstwo czy ucieczkę z domu. Wizyta u psychoterapeuty może być dla mężczyzny trudna i niepotrzebna, niemniej terapia to kluczowe działanie w przypadku stwierdzenia męskiej depresji. I tu koniecznie trzeba podkreślić: to specjalista stwierdza, czy faktycznie mamy do czynienia z depresją. W takich wypadkach zaczynamy od wizyty u psychologa, a wsparcie i wspólna praca to kolejne kroki. Nie zapominajcie o tym!

Bądź cierpliwa i uważna, nawet jeśli masz milion nieprzespanych nocy. Wspieraj we wszystkich działaniach i zachęcaj do wykonania nowych. Istotne jest, aby mężczyzna czuł się potrzebny, czy to przy mocowaniu fotelika w samochodzie, który to fotelik sama wybrałaś i kupiłaś, czy przy robieniu kanapek dla dwojga. Nie zmuszaj go do opieki i przewijania dziecka. My to mamy we krwi, dla mężczyzn, w większości przypadków, to naprawdę nowość. Nie oczekuj, że będzie się zachwycał pierwszym uśmiechem i dzielił Twoje troski. Niestety, depresja to stan na tyle głęboki i rozległy, że trudno ją wyleczyć impulsami, które nas cieszą. Poczekaj i wspieraj. Zachęcaj do aktywności fizycznej, która wspaniale rozładowuje napięcie w ciele. Bieganie, pływanie, squash, piłka nożna z kolegami to aktywności, które większość mężczyzn ma wbite na twardy dysk. Być może dzięki wysiłkowi fizycznemu, dzięki endorfinom złagodzą się symptomy depresji.

Bądź przy nim i pokazuj, jak bardzo jesteś zmęczona. Niestety wymaga to tytanicznej siły, ale działa. Rozmawiaj na ile możesz, nie tylko o pierwszym ząbku i potrzebach dziecka, ale przede wszystkim waszych. Jeśli twój mężczyzna będzie powoli wracał do rzeczywistości i zobaczy, że dziecko otwiera na świat a nie go zamyka, to naprawdę będzie to ogromny sukces. Potrzeba czasu i cierpliwości, mądrego wsparcia a nie negowania i bagatelizowania, bo chłopaki też płaczą. Jeśli nie dasz rady, porozmawiaj z psychologiem. Słońce codziennie wstaje, trzeba je tylko zauważyć we dwoje.

 

Zdjęcie: unsplash.com